|
Dwie blondynki w sklepie:
- Poproszę zeszyt w kółka - mówi pierwsza.
- Niestety, nie ma takich zeszytów - mówi sprzedawca. - Są tylko w kratkę, w linie lub czyste.
- Ale ona głupia, chciała zeszyt w kólka - mówi druga.
- No cóż - odpowiada sprzedawca.
- Są różni ludzie... A co dla pani?
- Poproszę globus Krakowa.
W nadmorskim kurorcie wybucha panika. Z cyrku uciekły dwa lwy. Zwierzęta poszły nad plażę, usiadły nad brzegiem morza.
- Zupełnie nie rozumiem tych ludzi - mówi po chwili jeden z nich. - Pełnia sezonu, a tu ani żywej duszy!
Nauczyciel do ucznia:
- Jasiu, zaprowadź panów archeologów w to miejsce, gdzie znalazłes stare monety.
- To niemożliwe, proszę pani.
- Dlaczego?
- Bo dzisiaj muzeum jest zamknięte...
- Tato, czy to prawda, że bociany odlatują na zimę?
- Prawda, synku.
- To kto mnie przyniósł w grudniu?
- Jasiu - mówi tata. - Chcę, żebyś wiedział, że dostałeś takie solidne lanie dlatego, bo bardzo Cię kocham.
- Tatusiu, ale ja chyba nie zasługuję na tyle miłości.
Na brzozie siedzi sroka. Po chwili dosiada się do niej krowa.
- Ej, krowa, co ty robisz na tym drzewie? - pyta sroka.
- A, tak tylko przyszłam sobie podjeść wisienek.
- Ale to przecież brzoza, a nie wiśnia.
- Spoko, wisienki mam w słoiczku.
Staje baca przed sądem za nielegalne posiadanie broni.
- Baco, co macie na swą obronę? - pyta sędzia.
- Czołg w stodole! |